Nie przegap kolejnych wpisów

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pociąg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pociąg. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 marca 2013

Jedzie pociąg z daleka.

Jakiś czas temu pisałam Wam o fajnym, drewnianym koniu na sznurku KLIK. Razem z nim kupiłam pociąg, o którym napiszę dzisiaj.

Drewniany pociąg z klockami okazał się świetną zabawką, która potrafi zająć mojego Malucha na dłużej. 

Zabawka jest solidnie wykonana z drewna bukowego, nie ma żadnych wystających drzazg. 

Składa się z lokomotywy i dwóch doczepianych wagonów. Cały pociąg ma ruchome koła. Każdy z wagonów ma po trzy bolce, na które wkłada się klocki. Nie przypuszczałam, że takie wkładanie i wyjmowanie klocków aż tak spodoba się mojemu Maluchowi. Potrafi tak siedzieć i przekładać te klocki dobrych kilka minut.

Podobnie, jak przy koniu, mamy w planach pomalowanie pociągu na jakieś fajne kolory. Ale poczekamy, aż Maluch będzie malował bardziej świadomie.

Zabawka świetnie nadaje się na prezent. Spodobałaby się zarówno chłopcu, jak i dziewczynce. Ma około 35 cm długości.

Pociąg kupiłam w przypadkowym kiosku za 55 zł. Można go kupić taniej m.in. tu KLIK.








sobota, 17 listopada 2012

Wąsaty.

Jakieś pół roku temu odwiedzili nas znajomi. Jak to zwykle bywa, Maluchowi trafiła się nowa zabawka. Duże ryzyko znajomi podjęli, bo zabawek mamy naprawdę sporo i było duże prawdopodobieństwo, że przyniosą powtórkę. Ale widocznie mają nosa do zabawek, bo dubla nie było. 

Grająca lokomotywa firmy Smily Play, to zabawka tej samej firmy, co nasza duża lokomotywa, o której pisałam tu KLIK.

Od razu rzucił mi się w oczy bujny wąs pana maszynisty. Maluch na wąsy nie zwrócił szczególnej uwagi (w zasadzie tylko rzucił okiem w ich kierunku) i od razu skupił się na przyciskach, których jest tam całkiem sporo, jak na taką zabawkę.

Nie było na co czekać, trzeba było prezent z pudełka wyciągnąć. Jak się okazało, nie było to wcale takie łatwe. Nie rozumiem i pewnie nigdy nie zrozumiem powodu, dla którego dość często przyczepiają zabawki do opakowania śrubkami. Za cholerę wyjąć tego normalnie nie można, człowiek się musi namęczyć, żeby zabawkę z pudełka wydobyć. Nie cierpię tego. Nie znoszę. I na usta cisną mi się jeszcze inne, bardziej dosadne słowa.

Kiedy w końcu udało mi się lokomotywę z pudełka uwolnić, mój koszmar dopiero się zaczął. Okazało się, że każdy z kuszących Malucha guzików, ma równie kuszącą dla niego melodię. Zwykle takie zabawki Malucha mi nie przeszkadzają, ale te dźwięki są dla mnie wyjątkowo irytujące. Nie wiem dlaczego, bo melodie same w sobie nie są złe, ale dość głośne i nie można ich wyłączyć. Być może jest tam jakiś wyłącznik lub chociaż regulacja głośności, ale ja tego nie widzę, a w desperacji przyglądałam się już kilka razy.

Są tam za to uwielbiane przez mojego Malucha odgłosy zwierząt (koń, kaczka i najczęściej uruchamiany pies) i kilka innych podnoszących mi ciśnienie guzików. Jest też wałek, który na skutek jego przesuwania, też wywołuje melodie.

Lokomotywa jest solidnie wykonana, kolorowa i ma przydatną rączkę do przenoszenia. Można się nią bawić pionowo i poziomo. Ma częściowo ruchome koła, ale po podłodze nie pojedzie. Zabawka zawładnęła sercem Malucha od początku, dlatego cierpliwie znoszę wszystko, co serwuje.

Wąsaty maszynista kosztuje około 25 zł i można go kupić m.in. tu KLIK.









poniedziałek, 12 listopada 2012

Magiczne wstążki.

Jak wcześniej wspominałam, uwielbiam wszystko, co kolorowe. Im tych kolorów jest więcej, tym lepiej. Mój Maluch też zdecydowanie bardziej woli żywe barwy, niż delikatne beże i brązy. Dlatego, kiedy zobaczyłam tę książkę, decyzja o jej zakupie była natychmiastowa.

"Kolorowy pociąg" to magiczna książka ze wstążeczkami wydawnictwa Egmont. Tekst Martin Kelly, ilustracje Fernando Luiz.

Poznajemy w niej nie tylko zawartość poszczególnych wagonów, ale również kolory, m.in. fioletowy, zielony i żółty. Tekst książki jest rymowany, dzięki czemu łatwiej wpada do głowy. 

Prezentacja pociągu zaczyna się od lokomotywy (wtedy pojawia się pierwsza wstążka) i potem kolejno, wraz z każdym wagonem, dochodzi następna. Mój Maluch uwielbia patrzeć, jak one wychodzą. Od razu bada paluszkami, co jest pod nimi i skąd się tu wzięły. 

Podobnie jak przy książce z Franką KLIK, przedłużamy zabawę w ten sposób, że wskazuję Maluchowi, co jeszcze w danym kolorze znajduje się w pokoju. 

Kiedy wszystkie wstążki już mamy, pociąg wjeżdża do tajemniczego czarnego tunelu i wyjeżdża z niego w całej okazałości z uśmiechniętym maszynistą na czele.

Książka jest solidnie wykonana, ma zaokrąglone rogi i twarde strony, nie ma elementów niebezpiecznych.

Kupiłam ją w Empiku za niecałe 40 zł, ale można ją kupić sporo taniej m.in. tu KLIK.










środa, 24 października 2012

Bileciki do kontroli.



Na początku września zamieszkała z nami nowa maszyna. To jeden z prezentów urodzinowych mojego Malucha. Jest duża, kolorowa, świecąca, grająca i mówi po polsku. 

Lokomotywa firmy Smily Play od razu nas zachwyciła. W pośpiechu rozrywaliśmy karton, żeby sprawdzić, w jaki sposób można się nią bawić. Okazało się, że funkcji ma wiele. 

Jest to połączenie jeździka i pchacza. Czegoś takiego jeszcze nie mieliśmy (aż dziwne), więc prezent bardzo nam się spodobał. Akurat wtedy Maluch stawiał swoje pierwsze kroki, więc początkowo korzystaliśmy z funkcji pchacza. Lokomotywa jest stabilna, ma wygodną rączkę, więc bez problemu Maluch śmigał po całym mieszkaniu. 

Dzisiaj korzystamy z funkcji jeździka. Po dołączeniu wagonika, Maluch siada wygodnie na górze i domaga się jazdy. Wprawdzie siedzisko nie ma oparcia, ale siedzi się na nim wygodnie. Jedyny minus jest taki, że jak dołączyliśmy przyczepę, to nie wiemy, jak ją odczepić. Głowiło się nad tym już kilka osób, a wagon jak doczepiony był, tak jest :D Raz nawet udało nam się powrócić do pchacza, ale wpadli do nas znajomi ze swoim Maluchem i zaintrygowani nową maszyną, ponownie złączyli elementy ze sobą. Powieka mi drgnęła, jak ujrzałam roześmianego Malucha jadącego w moim kierunku, ale najważniejsze, że dzieciaki były zadowolone. Wagon ma wolną przestrzeń pod siedziskiem, więc przewozimy tam różne skarby. Już samo wkładanie i wyciąganie stamtąd innych zabawek jest dla Malucha świetną zabawą. 

Lokomotywa ma dwa tryby głośności, co mnie wielce raduje, bo nie muszę zaklejać głośnika taśmą. Na kolorowych klawiszach można nie tylko grać, ale również nauczyć się kolorów i liter, które wymawiane są po polsku. Lokomotywa prosi również o bileciki do kontroli i ostrzega nas, że mamy odsunąć się od torów oraz informuje, kiedy odjeżdżamy. 

Oprócz tego są dwa okienka, zębate koła i obrotowy walec z różnymi obrazkami. Lokomotywa spodobała się znajomym na tyle, że kupili swojemu Maluchowi taką samą. Producent wskazuje, że nadaje się dla dzieci od 12 do 36 miesiąca życia, ale moim zdaniem można z niej korzystać już wcześniej (zwłaszcza z grających funkcji). 

Pociąg można kupić m.in. tu KLIK.











Łączna liczba wyświetleń bloga

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...