Nie przegap kolejnych wpisów

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olesiejuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olesiejuk. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 stycznia 2013

Muuuuuuuuczka

O książce z pacynką Franką pisałam jakiś czas temu TU.

To jednak nie jedyna tego typu książka, którą mamy. Jest z nami również wesoła krówka, którą nazywamy Muczka. Jest to pacynka na palec, zerkająca na nas z książki "Krówka i wielka niespodzianka" wydawnictwa Olesiejuk, ilustracje Duck Egg Blue.

Jest to krótka historyjka, w sam raz dla roczniaków. Ale mojego Malucha fascynowała już dużo wcześniej. Trafiła do nas kiedy Maluch miał około 6 miesięcy. Jeszcze nie siedział, więc Muczka machała do niego głową, kiedy leżał na brzuszku. 

Krowa jest w tej książce zwierzęciem szalonym i psotnym. W kurniku gdacze, jak kura, na łące przestraszyła owieczki, gania również konia i kota. Na końcu czeka ją jednak niespodzianka. Książka z morałem, zainteresuje również starsze dzieci.

Ma sztywne strony z zaokrąglonymi rogami. Bardzo ładne, kolorowe ilustracje. Pacynka jest solidnie wykonana. Książka ma również walor edukacyjny. Liczymy w niej kury, owieczki, świnki, marchewki. Poznajemy też mnóstwo zwierząt.

Za każdym razem, kiedy pacynka trafia na mój palec, Maluch głośno się śmieje. Bardzo lubi tę książkę, chętnie sięgają po nią również odwiedzające nas inne dzieci.

Maluch dostał ją w prezencie. Ale można ją kupić za 13 zł tu KLIK.

Teraz jeszcze kilka słów o samej księgarni Selkar, do której link podałam Wam wyżej. Natrafiłam na nią przypadkiem, będąc na blogu u Wioli (prowadzi bardzo przydatnego bloga i chętnie tam zaglądam). Dokładnie zapoznałam się z ich ofertą i muszę przyznać, że mają bardzo duży wybór książek w bardzo dobrych cenach. Książek kupuję bardzo dużo (o czym już wiecie z innych moich wpisów), więc mam dobrą orientację, jeśli chodzi o ceny i zależy mi na tym, żeby nie przepłacać. Poza tym prześledziłam opinie o niej w internecie i to utwierdziło mnie w tym, że warto tam kupować. Nie tylko zdecydowałam się polecać Wam jej ofertę, ale również przystąpiłam do programu partnerskiego (szczegóły). Do tej pory bardzo sceptycznie podchodziłam do tego typu rzeczy, ale korzystna oferta cenowa i szeroki wybór książek przekonały mnie, że warto promować miejsce, gdzie tanio można kupić fajne książki, zwłaszcza te dla dzieci.

A teraz już zdjęcia naszej Muczki.











poniedziałek, 3 grudnia 2012

A gdzie jest banan ? Maluch w podróży część 3.

Zabawa w "A gdzie jest ..." to jedna z naszych ulubionych. Lubię ją głównie za to, że możemy się w nią bawić nie tylko w pokoju, łazience, czy kuchni, ale także na spacerze, u dziadków, u znajomych, w sklepie, a ostatnio nawet w samochodzie.

Z pomocą przyszła nam fantastyczna książka "Pierwszy słowniczek. W domu" wydawnictwa Olesiejuk. Jest to książka z mnóstwem zdjęć do nazwania i pokazania. Jest ich aż 100! Są to fotografie podzielone na działy, m.in. w salonie, w sypialni, w jadalni i w ogrodzie.

Pod każdym zdjęciem mamy podpis. Dzięki temu książka nadaje się zarówno dla najmłodszych (pokazujących gdzie jest banan, krzesło, sweter czy mrówka), jak i dla trochę starszych (uczących się czytać).

Książka ma twarde strony i zaokrąglone rogi. Na każdej stronie jest po kilka zdjęć, dzięki czemu książka nie jest zbyt gruba i bez problemu zabieramy ją w podróż. Przy niecierpiącym jazdy dziecku, takim jak mój Maluch, ta książka pozwala na spokojne przejechanie kilku kilometrów. Bo zanim omówimy każde zdjęcie, zanim kilka razy wrócimy do tego samego (bo przecież muszę dobrze zapamiętać, że piesek robi hau hau, a myszka pi pi), to kawałek trasy już za nami.

Lubimy ją przeglądać również w domu, zwłaszcza kiedy zdjęcie pokazuje przedmiot, który również mamy w pobliżu. Maluch podekscytowany maszeruje i pokazuje wszystkie krzesła, które zna i szampon i gumowe kaczki i wiele innych rzeczy także.

Dla starszych dzieci jest również kilka stron, na których można połączyć obrazek z nazwą, pokolorować obrazki i je nazwać. Książka jest bardzo solidnie wykonana. Odwiedzające nas maluchy chętnie po nią sięgają.

Kupiłam ją na allegro za niecałe 9 zł. Można ją kupić również m.in. tu KLIK.










niedziela, 25 listopada 2012

Co kupić na roczek ?

Już na kilka miesięcy przed pierwszymi urodzinami mojego Malucha głowiłam się, co mu kupić. Możliwości było wiele. Jest pełno świetnych zabawek i książek. Lista prezentów wciąż rosła i rosła.

Ale w oczy wpadła mi od razu książka "Historyjki na roczek" Wydawnictwa Olesiejuk, ilustracje Mike Garton.

Podobnie jak przy książce o tacie KLIK, zauroczyły mnie ilustracje. Dodatkowym plusem jest to, że opowiadania są krótkie i rymowane. Bardzo fajnie się je czyta.

Ulubiona historyjka mojego Malucha to "Czerwony autobus", ale do wyboru mamy również "Czas na kąpiel", "Zabawy misiów", "Niebieska ciuchcia", "Żabki idą spać" i "Gdzie jest księżyc?".

Początkowo przeglądaliśmy jedynie obrazki, ale dziś bez problemu Maluch wytrzymuje pod rząd przynajmniej trzy opowiadania. Oczywiście musimy przerywać czytanie, żeby pokazać, gdzie kto ma oko i gdzie jest zegar, czy ślimak. Tego nie uniknę, choćby nie wiem, jaka historyjka była ciekawa.

Książka ma twardą oprawę, ale strony już nie. Wyjątkowo mi to nie przeszkadza, bo Maluchowi na tyle opowiadania się podobają, że grzecznie siedzi i słucha, nie szarpiąc przy tym poszczególnych stron.

Na pierwszej stronie jest miejsce do wpisania, do kogo należy książka. My go nie uzupełniliśmy, ale dając taką książkę komuś w prezencie na pewno się przyda.

Książkę kupiłam na allegro za 13 zł. Można ją kupić w bardzo dobrej cenie również m.in. tu KLIK.
















piątek, 16 listopada 2012

Bo tata też czytać potrafi.

Mój Maluch najbardziej lubi czytać książki ze mną. Być może wynika to z tego, że często robię z siebie pajaca, co Malucha niewątpliwie cieszy. Lubi kiedy wydaję różne dźwięki, zmieniam głos i szczegółowo omawiam każdy obrazek.

Ale jest jedna książka, którą Maluch woli czytać z tatą. "Kocham swojego tatusia" Wydawnictwa Olesiejuk, ilustracje Steve Whitlow.

Kiedy ją kupowałam ujęła mnie głównie ilustracjami. Nie wiem dlaczego, ale mnie rozczulają. Uwielbiam patrzeć, jak duży miś trzyma tego swojego malucha w ramionach. 

Książka ma grube, sztywne strony i zaokrąglone rogi. Tekst jest bardzo krótki, w sam raz dla najmłodszych dzieci. Na okładce zaznaczono, że jest to historyjka pełna ciepłych uczuć. I muszę przyznać, że to prawda. Pomimo krótkiego tekstu, nic więcej nie trzeba w niej dodawać.

Maluch często wyciąga ją z szafy i biegnie do taty. Siadają razem na materacu i czytają. Oczywiście książka musi być czytana kilka, a czasem kilkanaście razy pod rząd. Na koniec Maluch dostaje od taty buziaka i z kolejnymi książkami leci już do mnie.

Książka się u nas bardzo sprawdziła, dlatego dokupię kolejne z tej serii: "Kocham swoją mamusię", "Kocham swoją babunię" i "Kocham swojego dziadziusia".

Kupiłam ją w Empiku za 14 zł. Można ją kupić w świetnej cenie także tu KLIK.










wtorek, 6 listopada 2012

Moi przyjaciele.

Dawniej (czyt. przed ciążą), wchodząc do Empiku najpierw kierowałam się na dział z gazetami (po Avanti, Hot i te sprawy), potem szłam na dział z książkami (głównie po coś z nowości). Dzisiaj, nadal w pierwszej kolejności kieruję się na dział z gazetami, ale o zupełnie innej tematyce (Dziecko, Twój Maluszek i te sprawy), a potem kieruję się na dział z książkami, ale dziecięcymi.

Nie ma takiej możliwości, żebym wyszła stamtąd bez czegoś nowego. Najchętniej kupowałabym te książki całymi siatami :) Mój Maluch najbardziej lubi takie ze sztywnymi stronami, bo po prostu łatwiej mu się samodzielnie je przegląda. Tematyka oczywiście głównie jedna - zwierzęta, a najlepiej pieski. Wtedy jest 100 % pewność, że każda strona zostanie wycałowana i wyprzytulana przez Malucha.

Właśnie tam pierwszy raz zetknęłam się z książkami z serii "Moi Przyjaciele" wydawnictwa Olesiejuk. Ilustracje David Crossiey. Do wyboru są cztery tytuły: "Mała rybka", "Mały baranek", "Mały piesek" i "Mały tygrysek". 

Początkowo kupiłam "Małego baranka", bo pozostałych tytułów nie widziałam. Książka ma bardzo sztywne strony (prawie jak drewniane) i jest zrobiona warstwowo. Tekst jest krótki, w sam raz dla najmłodszych. Na każdej kolejnej stronie zwiększa się ilość zwierzaków do odszukania na obrazku. Zaczynamy od jednego, a kończymy na siedmiu (mamy tam m.in. gęś, kota i królika). Ilustracje są bardzo kolorowe i wyraźne, takie lubimy najbardziej.

Książka o baranku jest jedną z tych czytanych codziennie, więc wiedziałam, że muszą do nas dołączyć kolejne części z tej serii. I całkiem niedawno, będąc na zakupach w Tesco (oczywiście musiałam zahaczyć o dział dziecięcy), wypatrzyłam "Małego pieska". Pies jest największą miłością Malucha, więc musiałam tę książkę kupić od razu. 

Niestety jakiś mało rozgarnięty pracownik tego hipermarketu przykleił wielką cenę centralnie na środku okładki, praktycznie zaklejając głowę psa. Wszystkie egzemplarze były takie same, więc nie miałam wyjścia i książka trafiła do kasy. Kiedy w domu odkleiłam cenę, to z kawałkiem nadruku. Ale Maluchowi to nie przeszkadza i wycałował psa, gdy tylko go zobaczył. W tej książce poznajemy zwierzaki, m.in. takie jak gąsienica, kret i wiewiórka.

Książki kupiłam za niecałe 10 zł za sztukę. Można je kupić w bardzo dobrej cenie m.in. tu KLIK.










Łączna liczba wyświetleń bloga

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...